Tajemnica mojej mamy
niedziela, 06 maja 2018 22:57

Tajemnica mojej mamy

Tego dnia Natalka po raz pierwszy w życiu sama wracała ze szkoły. Długo prosiła rodziców, żeby się zgodzili. W końcu była już dużą dziewczyną! Gdy tylko zajęcia dobiegły końca, dziewczynka popędziła do szatni, zmieniła obuwie i wybiegła ze szkoły. Czuła się taka dorosła i samodzielna! Pewnym krokiem ruszyła przed siebie. Doszła do parku i skręciła w alejkę prowadzącą ku Dużej Ulicy. Otuliła ją cisza wielkich, rozłożystych drzew. Płatki kwiatów tańczyły w powiewach wiatru. Zapadał zmierzch, ale parkowe latarnie jeszcze się nie włączyły. Nagle – w mroku przed sobą – Natalka dostrzegła niewyraźny kształt.

Zobaczyła sylwetkę mężczyzny. Przystanęła przerażona. Tajemniczy człowiek podchodził do niej powoli i przyglądał się jej ze zdziwieniem. Natalka stała jak wryta. Kiedy w końcu nieznajomy podszedł, chciała uciekać, jednak poczuła, że mężczyzna nie chce wyrządzić jej krzywdy. Spytał tylko jak ma na imię. Gdy mu odpowiedziała, w jego oczach zalśniły łzy, ale nie był to smutek. Jego twarz rozświetliła się.

Nagle nieznajomy zbladł, przycisnął rękę do piersi i osunął się na ziemię. Upadł i dostał drgawek. Dziewczynka była przerażona, jednak jakaś siła pchnęła ją i biegiem rzuciła się w kierunku domu. Zawołała mamę, wszystko dokładnie choć chaotycznie jej opowiedziała. Karetka zabrała mężczyznę do szpitala. Mama Natalki zamiast pochwalić córkę, zezłościła się na nią, ponieważ po szkole miała wracać od razu do domu, a nie plątać się po ulicy. Dziewczynka dopytywała się czy zna nieznajomego, jednak mama zaprzeczała. Następnego dnia Natalkę dręczyła natarczywa myśl o nieznajomym i dziwnym zachowaniu mamy. Chciała się dowiedzieć, kim jest ten człowiek. Po szkole biegiem popędziła do domu. Gdy już skończyła jeść, obiad zapytała mamę czy może iść na plac zabaw z koleżankami. Zgodziła się. Natalka zamierzała pójść do szpitala i tam porozmawiać z nieznajomym.

Po drodze spotkało ją dużo miłych rzeczy. Gdy szła przez park, przeleciał obok niej pomarańczowo-czarny motyl, potem wiatr przywiał zapach rozkwitającego bzu. Nawet nie spostrzegła, gdy stała przed budynkiem z napisem „szpital”. Czuła dziwną niepewność. Zawahała się, jednak zacisnęła mocno ręce aż zbielały jej kostki. Weszła do środka i w recepcji spytała czy nie przywieziono tu wczoraj pewnego mężczyzny. Recepcjonistka spytała Natalkę kim jest dla niego. Ze zdziwieniem usłyszała swój głos: „córką”.

Pani spojrzała badawczo spod okularów, które jakimś cudem nie spadły z samego czubka nosa. Zaprowadziła ją do sali, w której leżał mężczyzna. Dziewczynka zadała pytanie nieznajomemu:

- Kim pan jest i czemu się pan cieszył na mój widok?

Mężczyzna odparł:

- Ja jestem twoim tatą. Cieszyłem się, że cię ujrzałem.

- Jak to, przecież mama mówiła, że wyjechałeś…

- Twoja mama się ze mną rozstała, powiedziała, że muszę dać jej trochę czasu no i odszedłem...

Zapadła cisza tak głucha, że dziewczynce wydawało się, że jej serce uderza jak olbrzymi młot. Wyszła z sali. Przed drzwiami zobaczyła mamę. Była wściekła.

Wzięła ją za rękę i milcząc pociągnęła za sobą do środka. Natalka czuła, że teraz wszystko się zmieni, ale nie wiedziała jak.

H.M.

 
Valid XHTML & CSS | Template Design ah-68 | Copyright © 2009 by Firma. Strona umieszczona na serwerze - Vipserv.org